Wspomnienie czwarte

Święta Sukkot oczekiwałam z utęsknieniem. Nie bałam się tych rekolekcji, chyba dużo się po nich spodziewałam. Jechałam do Kazimierza z wielką radością i nadzieją, że spotkam tam Boga i będę mogła razem z moimi braćmi kontemplować Jego chwałę i dobroć. Dzień przed rozpoczęciem Święta, w trakcie ustalania ostatecznych spraw organizacyjnych, diakon Przemek powiedział, że są potrzebne jeszcze dwie osoby do pomocy w kuchni i że będą one musiały zrezygnować z rekolekcji i włączać się tylko w niektóre punkty programu. Nie zastanawiając się długo, podniosłam rękę. Kosztowało mnie to, szczerze mówiąc, nie mało samozaparcia, wiedziałam jednak, że iść za Chrystusem oznacza nie liczyć się z własnymi potrzebami, pragnieniami i odważnie kroczyć za Nim na przekór sobie. To jest najwspanialsza rzecz, bo właśnie wtedy człowiek może powiedzieć: "mój Boże, Ty wiesz, że Cię kocham".Cieszę się bardzo, że poprzez pracę przy przygotowywaniu posiłków mogłam służyć moim braciom i kochać Jezusa.Czasem odczuwałam zmęczenie czy odrobinę żalu, jednak zdecydowanie więcej było w moim sercu

Wspomnienia

Strona główna

<1/2>