pola namiotowego, karczowanie krzaków czy wreszcie montaż łazienki - uzmysławiały nam, że nie ma większej radości niż praca dla Królestwa Jezusa.Czas przygotowań upłynął bardzo szybko, za szybko. Nie można powiedzieć, że 5 sierpnia byliśmy doskonale przygotowani do przyjęcia młodzieży przyjeżdżającej na Święto. Mieliśmy koszulki z logo Święta, identyfikatory, śpiewniki, namioty stały rozbite na polu, łazienka jakoś funkcjonowała, ale wcale nie byliśmy pewni siebie. Toalety "toi-toi" nie dojechały na czas, wąż doprowadzający wodę do łazienki,co chwila dawał oznaki zużycia (fontanny wody wybijały na całej jego długości),zespół muzyczny nie dowierzał, że mikrofony będą działały bez zarzutu, a diakon

Przemek jeszcze dokładnie nie wiedział, jak będzie wyglądał plan dnia... To chyba dobrze, że nie wszystko szło gładko. Nie ustawaliśmy w modlitwie.Centralnym punktem Święta było Słowo Boże. Rano rozważaliśmy Słowo indywidualnie, po uprzedniej konferencji diakona Przemka. W południe spożywaliśmy "Słowo, które stało się Ciałem" w Eucharystii. Po południu dzieliliśmy się Słowem we wspólnocie. Wieczorem przeżywaliśmy Je w różnych nabożeństwach.

Strona główna

<3/5>